Never say die

Złość

Posted on | March 26, 2010 | No Comments

Zły – świetna książka Leopolda Tyrmanda.

Złość to nazwa dzisiejszego mojego stanu.

Dawno nie byłem zły, wkurzony, zdenerwowany. Dawno ręce mnie nie świerzbiły jak dziś.
Miałem kiedyś taki nawyk, który podobał mi się: w chwilach złości nie czułem bólu.

Krótkie wspomnienie:

I rok studiów, czas zimowy, miejscem akcji był chodnik przed nowo budowanym wtedy Collegium Norwidianum KUL-u.

Byłem w takim stanie rozsierdzenia i agresji wewnętrznej, że przeszedłem się obok zielonego płotu z desek (był w miarę równy, bez wystających kantów,
i heblowany) okalającym wspomniany budynek i tarłem pięścią przez cały odcinek płotu aż do czerwonego finału. Szalone, nienormalne – w mojej ocenie to było piękne.
Nie czułem bólu a nieokiełznaną złość. Puenta (bo chodziło o coś ważnego) była po mojej ale przedawnionej myśli. Retrospektywnie mówiąc, …za późno.

A dziś:

Złość pobudziła moją krew, czerwone z niewyspania (2 godziny 20 minut) oczy zaczęły patrzeć na świat  wyzywająco.

Zły, zły………………….bardzo zły.

Dawno nie czułem czegoś takiego, czegoś tak świetnego. Ot, paradoks, dla mnie czasami takie uczucie jest czymś normalnym i potrzebnym.
Uzasadnionym jest jednak mieć dobry powód. Ja miałem dziś taki.

Rozładowałem się 11 km biegiem, po wykładach i krótkim śnie.

Bite the bullets Piotr.

Comments

Leave a Reply





About

Mój blog.

Subscribe to our feed

Search

Admin