Never say die

Kolosy część 1

Posted on | March 13, 2010 | No Comments

Kolejny dzień minął. Kolejna doba już nie powróci. Kłopoty były i są, jakoś przyczepiły się do mnie. Ostatnio uznałem, że z marazmu, ogólnej niemocy może wyrwać mnie jakiś sukces. Coś co udowodni mi ile jestem wart. Da energetycznego kopa. Nie czekam na niego, walczę o niego ale czasami przez chwilę człowiek czuje bezradność. Zastanawiające jest, jak długo jeszcze będę w stanie otrząsnąć się i po chwili być znów
w gotowości ?

Wracając do tematu postu.

W Gdyni rozpoczęły się Kolosy 2009 -XII Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów.  Impreza trwa od piątku 12 marca do niedzieli 14 marca.  Spędziłem tam prawie 4 h – od6.30 do 10.30 pm. Na ogromnym ekranie wyświetlano filmy i prezentacje żeglarzy
i podróżników. Na początek trafiłem na relację z rejsu dookoła świata Nataszy Caban. Wyświetlając film z podróży, jednocześnie komentowała swoją wyprawę. Całość się przedłużyła, ponieważ do każdego zdjęcia potrafiła dopowiedzieć kilkanaście zdań o tym co ono przedstawiało i jakie wspomnienia z nim posiada. Skomentowała to pod koniec, w momencie sygnałów o przekroczeniu znacznie czasu przemowy,że przez 28 miesięcy gadała sama ze sobą to teraz musi się wyżyć ponieważ ma mikrofon :)

28 miesięcy,  ponad 26 tys mil morskich tj.  > 48 tysięcy kilometrów.

Tutaj link do trasy rejsu na autorskiej stronie http://www.nataszacaban.com/Mapa_satelitarna.html

Polecam przeczytanie o samej podróżniczce i zastanowienie się nad tym cytatem z jej opisu:

“Moje osobiste doświadczenia potwierdzają, iż rację ma Paulo Coelho mówiąc, że świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować aby spełnić swoje marzenia; którzy starają się robić to jak najlepiej, pamiętając, że pierwszym krokiem do uśmiercenia naszych marzeń jest Brak Czasu, drugim jest Pewność i wreszcie, trzecim krokiem jest Spokój.”

Niesamowita determinacja, i pasja i cel, o którym zaraz więcej napiszę.

Jeżeli chodzi o determinację i niezłomność to gdy oglądałem jej twarz o różnych porach dnia i nocy, kiedy niewyspana komentowała do kamery co się popsuło, lub relacjonowała dzień – to patrząc na zamykające się oczy, twarz mówiącą- umrę bez snu, to z mojej strony wielki podziw za ten wyczyn.

Opowiadała niezwykle ciekawie o perypetiach, o ludzkiej życzliwości jaką spotkała na swojej drodze przez morski świat. O pomocy którą dostawała bezinteresownie od ludzi, którzy widzieli ją pierwszy raz w życiu. Postawiła sobie za zadanie również promowanie Polski, wywiązała się z tego poprzez lekcje wychowawcze w szkołach, pogadanki z dziećmi, rozdawanie drobnych gadżetów np. pocztówki z Polski.

Jej jacht to”Tonasza Polska Ustka”, około 10 metrowy, bez lodówki, prysznica i toalety. Bez wygód iluś- gwiazdkowych. Ale za to wsparty pasją, uporem i gotowością do podjęcia wyzwania.

Wspomniałem o jej celu, lub raczej celach. To czym mi zaimponowała to, że poprzez nawiązanie współpracy z Fundacja “Mimo Wszystko” zrealizowała dwie akcje charytatywne oraz zaprosiła podopiecznych fundacji na pokład swojego jachtu. Wspominając to podczas prelekcji powiedziała, że dobrze jest mieć swoje marzenia i je spełniać ale spełniać marzenia osób, które nie mogą ich zrealizować to jeszcze piękniejsze uczucie. Brawo za taką postawę :)

Jednym z następnych pokazów, nawiązujący do idei Nataszy Caban był film “Zobaczyć morze”.

Bohaterami są niewidomi ludzie, którzy pierwszy albo drugi raz są na morzu na pokładzie “Zawiszy Czarnego” (herbu Sulima :) ).

Najwspanialszym dla tych ludzi przeżyciem na statku była możliwość sterowania. Fakt, że kierują dużą jednostką pływającą i oni decydują jak płynąć był dla nich niesamowitym przeżyciem. Kolejny raz pogratulować idei i jej zrealizowanie.  Oni się uśmiechali  i cieszyli z rejsu. Choć jak to pewien marynarz powiedział, niektórzy mogą nie wrócić na ponowny rejs (ten był 2), to jednak wspomnienia im zostaną na bardzo długo.

Ciekawa przygoda spotkała Piotra Opaciana podczas jego podróży kajakiem wzdłuż wybrzeży Patagonii (Chile). Pewnego dnia, spotkał stado uchatek, które zatrzymały się przed nim w niedużej odległości i zaczęły wyskakiwać nad poziom morza. Kiedy jedna grupa skończyła to następna podpłynęła i powtórzyła akrobacje. Uchatki są nie tylko doskonałymi pływakami ale również całkiem nieźle się wspinają jak na foki :) chciałbym zobaczyć taki pokaz, nie wyreżyserowany przez człowieka, gdzieś na morzu w całkowitym odosobnieniu. I później móc się podzielić wrażeniami
z innymi :)

Średnio ciekawy był filmik z podróży rowerowej Idy i Marka Klonowskich wraz z 1,5 rocznym synkiem. Zresztą, gdyby nie on to uzasadnione byłoby stwierdzenie, że filmik był dość nudny i za długi. Oglądanie dziecka i jego przygód,  postawy w czasie wycieczki było walorem filmu.

Zainteresował mnie cel podróży Michała Kochańczyka, Justyny Naumowicz i Izabeli Stachowicz. Na granicy Wenezueli i Gujany istnieją tepuje; płaskowyże, które są ośrodkiem występowania wielkiej ilości endemitów – i z fauny i z flory. Płaskowyże te są niedostępne dla cudzoziemców, niektóre (te, na które pozwolono wejść bohaterom -3) w ogóle były nie spenetrowane nawet przez okolicznych Indian. Zapisałem sobie, aby więcej o tych tepujach poczytać.

Dziś kolejna wycieczka a jutro relacja :)

Comments

Leave a Reply





About

Mój blog.

Subscribe to our feed

Search

Admin