Odkładanie
Posted on | June 9, 2010 | 1 Comment
Kilka uwag na temat produktywności.
Po pierwsze jednak mam pytanie:
Czy wykonałeś już swoje zadania na dziś ?
Jak nie, to wracaj do roboty, i nie trać czasu na czytanie blogów w Internecie Jeżeli jednak potrafisz wyciągnąć prawidłowe wnioski z doświadczeń innych
to czytaj warunkowo dalej.
Jeżeli zrobiłeś swoje już, to dalej bez poczucia winy.
Mam parę zadań do zrobienia na jutro.
Mogłem je wykonać wcześniej, nie spiesząc się i mając czas na ewentualne poprawki.
Teraz muszę zarwać noc, jutrzejszy poranek aby zrobić coś ważnego.
Tak jakoś dziwnie się składa, że często, nawet bardzo często, odkładamy jakieś zadania na ostatnią chwilę,
aby potem zmobilizować się pod presją czasu i odpowiedzialności wzmożonym nakładem sił wykonać je na koniec terminu.
Pytanie, czy nie lepiej zrobić na spokojnie, bez stresu wcześniej ?
Ostatnio, niezbyt przygotowałem się na pewne spotkanie, do samego końca byłem niepewny i odbiło się to na moim wystąpieniu.
Jak skończyłem to byłem zły na siebie i od razu zapisałem co było źle. W moim wystąpieniu mówiłem
o tym aby myśleć na przyszłość/ planować. Sam niezbyt się w tym przypadku zastosowałem do swojej tezy wystąpienia.
O tym będzie kolejny wpis, a teraz muszę skończyć swoje zadanie i samemu przypomnieć
sobie o zasadzie – myśl z wyprzedzeniem i nie odkładaj wszystkiego na później.
Pozdrawiam i miłej pracy.
Cytaty część 2 i ostatnia
Posted on | May 26, 2010 | No Comments
Przedstawiam Wam następne cytaty z książki “Portret Doriana Graya”.
“To ludzie, którzy kochają tylko jeden jedyny raz w życiu są płytcy. To, co nazywają lojalnością i wiernością,
ja nazywam bezwładem przyzwyczajenia albo brakiem wyobraźni. Wierność jest w życiu emocjonalnym tym samym,
czym spójność w życiu intelektu – przyznaniem się do porażki. (…)Jest w niej (w wierności – mój dopisek)pragnienie posiadania.”
“Ludzie najchętniej rozdają to, czego sami najbardziej potrzebują”
“Najmocniej nas tyranizują właśnie te namiętności, których źródła ukrywamy sami przed sobą”
“(…)Dorian jest o wiele za mądry na to, by od czasu do czasu nie palnąć jakiegoś głupstwa”
“Wiesz, że nie jestem wielkim obrońcą małżeństwa. Jego prawdziwą wadą jest to, że pozbawia nas egoizmu.
To z kolei sprawia, że człowiek staje się bezbarwny. Brakuje mu indywidualności”
Komentarz:
Oczywiście są wyjątki, bohater w dalszej części wypowiedzi zaznacza o tym. Sam uważam, że człowiek potrzebuję swojego świata.
Nie może być dostępny dla drugiej strony 24/7 ponieważ na dłuższą metę prowadzi to do upadku, i to często zakamuflowanego rozpadu.
Partner w związku powinien mieć swoje hobby, czas na samotność, poczucie bycia sobą – w zależności od własnych upodobań i oczekiwań.
Podejście egoistyczne ? Prawdę mówiąc, egoizm to bardzo pożyteczna rzecz. Trzeba tylko właściwie go rozumieć.
Wzajemne zrozumienie swoich potrzeb, planów życiowych jest podstawą udanego związku. Miłość też…
“Kobiety charakteryzują się jednak cudownym praktycyzmem (…) My w takich sytuacjach często zapominamy
wspomnieć o małżeństwie, ale one zawsze nam o tym przypominają”
Komentarz:
Kobiety często myślą za nas, mężczyzn, na przyszłość
“Musisz przyznać Harry, że to kobiety dają mężczyznom to , co w ich życiu jest najcenniejsze.
- Możliwe – westchnął – ale zawsze żądają tego z powrotem, i to drobną monetą.”
“W emocjach ludzi, których przestało się kochać, zawsze jest coś śmiesznego”
Komentarz:
Pośrednio zgadzam się z tym. Podczas etapu zauroczenia i miłości do drugiej osoby, nie skupiamy się wnikliwie na wadach lub drobnych złych nawykach partnera. Jednakże, gdy uczucie minie całkowicie, często mija również zrozumienie i empatia dla drugiej strony. Wtedy uczucia drugiej strony nie są dla nas niczym ciekawym, wręcz przeciwnie.
“Kiedy sami siebie winimy, jesteśmy przekonani, że już nikt inny nie ma prawa tego robić”
“(…) nad szlachetnymi postanowieniami ciąży jakieś fatum – zawsze podejmuje się je zbyt późno”
“Ten, kto jest panem samego siebie, umie wyzwolić się ze smutku równie łatwo, jak znaleźć rozkosz.
Nie chcę być na łasce i niełasce moich uczuć. Chcę je wykorzystywać, cieszyć się nimi, panować nad nimi”
Komentarz:
Próbujemy panować nad swoimi uczuciami, ale ale nie zawsze to się udaje. Jednakże, umiejętność kontrolowania swoich odczuć jest pożądaną cechą. Pozwala na odpowiednie ustosunkowanie się do zmian wokół nas. Korzyściami są m.in.: umiejętność zachowania zimnej krwi, pokerowej twarzy lub pozbycie się stresu.
“Cały urok tkwi w niepewności. To, co spowite mgiełką, jest cudowne.”
Polecam przeczytanie tej książki, jest naprawdę warta poświęcenia czasu.
Świetny pomysł marketingowy
Posted on | May 9, 2010 | 3 Comments
Tak, chyba zbyt romantyczny jestem
Dziś wyszła na jaw prawda o tajemniczych białych ogłoszeniach, których zdjęcia zamieściłem w poprzednim wpisie.
Trzeba przyznać, że podejrzewałem trochę reklamę ale widziałem w Lublinie rok, dwa lata temu (nie pamiętam dokładnie)
w okresie walentynkowym kilka billboardów z wyzwaniem miłości z zdjęciem osoby do której to wyzwanie było skierowane,
i sam miałem pomysł na taką formę dotarcia do pewnej osoby, więc moje przypuszczenia były uzasadnione.
Tak więc, reklama jest związana z lokalnym rynkiem (województwo pomorskie i Trójmiasto).
Zainteresowani niech próbują zgadnąć w komentarzach co to za zagraniczna (podpowiedź) kompania postawiła na taką skuteczną formę reklamy ?
Skuteczną w moim odczuciu
Tęsknota – miłość
Posted on | May 2, 2010 | No Comments
Dzisiaj na krótkim odcinku
ul. Chopina w Sopocie zauważyłem trzy takie słupy ogłoszeniowe.
Ktoś tęskni za kimś.
Pytanie, czy ten zabieg okaże się skuteczny ?
W Lublinie, pewnego razu pojawiły się billboardy z wyzwaniem miłości.
Mi tutaj brakuje słowa “przepraszam”.
Cytaty
Posted on | May 2, 2010 | 1 Comment
Podczas podroży do Krakowa (z noclegiem w drodze powrotnej w Warszawie) przeczytałem poleconą mi książkę – “Portret Doriana Graya” Oskar Wilde.
Kilka fragmentów, które spodobały mi się :
“Przedstawiciele każdej klasy społecznej najchętniej głoszą wartość tych cnót, których nie musieli praktykować we własnym życiu
Bogacze chętnie mówią o cnocie oszczędności, a próżniacy stają się bardzo elokwentni, gdy mowa o godności pracy.”
“Nie istnieje coś takiego, jak dobry wpływ,(..) każdy wpływ jest niemoralny- niemoralny z naukowego punktu widzenia (…) Kiedy bowiem się na kogoś wpływa, daje mu się własną duszę.”
“Celem człowieka jest rozwijanie samego siebie”
“Jedynym sposobem przezwyciężenia pokus jest uleganie im”
“Ale nasza młodość nie powróci już nigdy(…) Młodość ! Młodość ! Na świecie nie ma nic ponad młodość”
“Uwielbiam proste przyjemności (…) to ostatni azyl dla ludzi skomplikowanych”
“Zastanawiam się, komu mogło przyjść do głowy, by zdefiniować człowieka jako zwierzę racjonalne.
To najbardziej pochopna definicja, jaką kiedykolwiek sformułowano”
“Ach, lordzie Henry, gdyby mógł mi pan zdradzić, jak znów stać się młodym.
Myślał przez chwilę.- Czy pamięta pani, księżno, jakiś wielki, popełniony
w młodości błąd ? (…)
- Obawiam się, że aż nazbyt wiele.
-To proszę je znów popełnić -stwierdził z powagą – By stać się znowu młodym, wystarczy powtórzyć dawne szaleństwa.”
“Nigdy się nie żeń z blondynką o słomkowym odcieniu, (…)
- Bo są sentymentalne”
Krótki komentarz do poszczególnych cytatów:
Młodość, ona nigdy nie powróci, nigdy nie przeżyjemy ponownie tej samej godziny. Z tego powodu, dobrze jest spędzać życie efektywnie i efektownie. Planować działania tak aby nie żałować tych straconych godzin, na bezproduktywne leżenie przed telewizorem, komputerem,
lub na użalenie się nad sobą oraz czekanie na lepszy dzień. Młodość to czas, gdy mamy dużo (wbrew pozorom) możliwości, i czas, gdy często możemy uczyć się na błędach.
Troszkę osobiście, od czasu filmu “Tajemnice Los Angeles”, sądziłem, że kobieta przy moim boku będzie blondynką.
Efekt zobaczenia w tym filmie Kim Basinger, choć nie tylko. Do czasu pierwszego związku byłem przekonany,
że blond włosy są najpiękniejsze. Ot, a pierwsza kobieta miała czarne piękne włosy.
I po zakończeniu tego związku, interesują mnie czarnulki.
Jak to się stało ?
Po prostu przez 4 lata związku wmówiłem sobie, że czarne jest lepsze, i to tak, że teraz dalej tak uważam.
Jaka jest siła wewnętrznego wmówienia sobie czegoś ? Jak widać, na tym trywialnym przykładzie dość wielka.
To jest pierwsza część.
Sumienie
Posted on | April 12, 2010 | No Comments
Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu.
Ten blog miał powstać za kilka miesięcy,
dlatego teraz jest w fazie eksperymentalnej.
W sobotę wydarzyła się bezprecedensowa tragedia.
Ironia losu,70 lat temu i dziś 2010 rok – 10 kwietnia.
Tragedia, tragedia dla wszystkich rodzin, przyjaciół, bliskich, narodu.
Bliska osoba odeszła w sposób tragiczny i nieprzewidywalny. A tych bliskich osób było 96.
O ile więcej osób, czuje teraz ból, rozgoryczenie, żal po stracie członka rodziny, przyjaciela, znajomego, kolegi, ….
Na niektórych blogach, które przeglądałem zainteresowany charakterem wpisów autorów i komentarzy czytelników odnośnie tragedii, znajdowałem wyrazy współczucia, pytań o powód, oraz komentarzy, które powinny pozostać w głowach ludzi, którzy je opublikowali.
Tak, wolność myśli i słowa, anonimowość w Internecie, niech sobie ludzie piszą co chcą, nikt im nie zabroni, jeżeli ich chwila refleksji ogranicza się do powątpiewania, braku współczucia, chęci wywołania jałowej dyskusji w celu zaistnienia przez moment w sieci to ok, ja takich komentarzy nie czytam i nie będę. Pomijam przypadki prób zarabiania na tej tragedii.
Każdy ma swoje sumienie.
Ten wypadek, ta hekatomba ukazuje kruchość ludzkiego życia i nieuchronność śmierci. Co gorsze, nie wiemy kiedy przyjdzie nam odejść z tego świata.
Memento mori, memento mori. Śmierć jest rzeczą, która nas czeka z całą pewnością.
Dlatego zatrzymajmy się na chwilę, pozwólmy sobie na chwilę refleksji, może warto komuś przebaczyć, z kimś porozmawiać.
Nie mamy pewności, czy w danym momencie nie będzie już za późno.
spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…
Jedyne co możemy zrobić dla zmarłych, to zachować o nich pamięć.
Bardzo spodobały mi się słowa z wpisu Ewy (zobacz tutaj)
Śpij kolego, bo na wojnie
Tylko w grobie jest spokojnie.
Śpij kolego w ciemnym grobie,
Niech się Polska przyśni tobie.
Cześć ich pamięci !
Złość
Posted on | March 26, 2010 | No Comments
Zły – świetna książka Leopolda Tyrmanda.
Złość to nazwa dzisiejszego mojego stanu.
Dawno nie byłem zły, wkurzony, zdenerwowany. Dawno ręce mnie nie świerzbiły jak dziś.
Miałem kiedyś taki nawyk, który podobał mi się: w chwilach złości nie czułem bólu.
Krótkie wspomnienie:
I rok studiów, czas zimowy, miejscem akcji był chodnik przed nowo budowanym wtedy Collegium Norwidianum KUL-u.
Byłem w takim stanie rozsierdzenia i agresji wewnętrznej, że przeszedłem się obok zielonego płotu z desek (był w miarę równy, bez wystających kantów,
i heblowany) okalającym wspomniany budynek i tarłem pięścią przez cały odcinek płotu aż do czerwonego finału. Szalone, nienormalne – w mojej ocenie to było piękne.
Nie czułem bólu a nieokiełznaną złość. Puenta (bo chodziło o coś ważnego) była po mojej ale przedawnionej myśli. Retrospektywnie mówiąc, …za późno.
A dziś:
Złość pobudziła moją krew, czerwone z niewyspania (2 godziny 20 minut) oczy zaczęły patrzeć na świat wyzywająco.
Zły, zły………………….bardzo zły.
Dawno nie czułem czegoś takiego, czegoś tak świetnego. Ot, paradoks, dla mnie czasami takie uczucie jest czymś normalnym i potrzebnym.
Uzasadnionym jest jednak mieć dobry powód. Ja miałem dziś taki.
Rozładowałem się 11 km biegiem, po wykładach i krótkim śnie.
Bite the bullets Piotr.
Coś mocnego dla ucha
Posted on | March 21, 2010 | No Comments
Ostatnio znajomy podrzucił mi linka do koncertu świetnego zespołu na YouTube.
Zespół to Tenacious D http://pl.wikipedia.org/wiki/Tenacious_D
Jest kawał dobrej rockowej muzyki, okraszonej często niecenzuralnymi słowami,
ale nie oszukujmy się to nie jest opera lub muzyka, która zostanie puszczona w komercyjnym radiu w środku dnia.
Zresztą, to w niektórych momentach podchodzi pod czysty metal
a to jest co lubię najbardziej.
Polecam oglądnąć fragmenty z koncertu o tych tytułach:
- Dude, I totally miss you – ten kawałek to majstersztyk.
- Beelzeboss
- The Metal
-Kickapoo
- Master Exploder
Słuchając z mocno podkręconym poziomem głośności, zaspokoiłem swój głód metalowy na jakieś 5 dni.
Do następnego weekendu.
Dude, I totally miss you ……..Dude….
Kolosy część 2 i 3
Posted on | March 16, 2010 | No Comments
W sobotę byłem na kolejnych pokazach. Ilość osób była zdecydowanie większa niż w piątek. Miejsce siedzące i zapewniające dobry widok szybko jednak znalazłem. Tematem tego dnia były podróże. Rozpocząłem od projektu “Afryka Nowaka” - http://www.kazimierznowak.pl/biografia/.
Kazimierz Nowak był człowiekiem, który podjął się wyzwania jakim było przebycie rowerem Afryki z północy na południe i z powrotem.
Dokonał tego w latach 30 XX wieku samotnie, rowerem i pieszo. Pewien odcinek pokonał również na innym środku lokomocji.
Trzeba pamiętać, że nie miał super sprzętu -jakim dziś posługują się zawodowcy lub nawet amatorzy z większą gotówką. Również nieczęsto spotykał się z życzliwością oraz przyjaznym przywitaniem. Z prezentacji, w której pojawiały się słowa Nowaka czytane na głos, można się było dowiedzieć, że często murzyńskie lub arabskie dzieci biegły za nim rzucając kamieniami. Notabene, podobna przygoda spotkała Polaków
podczas omawianej wyprawy, konieczna była przerwa i schronienie się w budynku. Całość mi się podobała, a uczestnikom życzę powodzenia, planowane zakończenie to listopad 2011 roku.
Prezentacja dotyczyła trzech pierwszych odcinków – jeden egipski i dwa libijskie. Jazda rowerem po piasku jest dość ciężka. Co ważniejsze, podłoże na Saharze jest wyjątkowo zróżnicowane- wbrew pozorom.
Prezentacja “MotoSyberia: Reaktywacja” różniła się nieco od pozostałych poprzez mocniejszą, chwilami metalową muzykę oraz dodanie elementów graficznych typu: anioły lub niedźwiedź. Postać niedźwiedzia była uzasadniona, podczas pierwszej wyprawy doszło do spotkania
z tym zwierzęciem, co nie było miło wspominane przez autorów -strachu się najedli ![]()
Przygody chłopaki mieli świetne i czasami uciążliwe – rzeki, rzeki, rzeki, jednak hart ducha im nie omijał : http://www.youtube.com/watch?v=nGABbXSUT8A. Niesamowitym zdarzeniem była podróż Kamazem w górę rosyjskiej rzeki, ponieważ innej drogi nie było
Co do problemu transportu przez rwące i liczne syberyjskie rzeki http://www.scigacz.pl/MotoSyberia,Reaktywacja,motocykl,a,gleboka,woda,11501.html
Ciekawie opowiadał Marcin Gienieczko o swojej wyprawie przez Rosję i Kanadę, w północnej części tych państw. Wspomniał o duchu wyprawy,
o swoim odczuciach gdy szedł przez śnieg (który często na Syberii był wyjątkowo zły do chodzenia i ciągnięcia sań) w kilkudziesięciu-stopniowym mrozie (do -50 stopni).
Podobała mi choć dość ryzykowana inicjatywa Joanny Marcińczyk i Krzysztofa Guttetera, ale przecież ryzyko to czasami manna dla ludzi. Dreszcz emocji daje adrenaliny, adrenalina wyostrza zmysły, itd. Ryzyko ubogaca nasze przeżycia. Niebezpieczeństwem ich wyprawy dookoła Chin był fakt nielegalności podróży z punktu widzenia chińskiego prawa. Dzięki temu jednak zaoszczędzili sporą kwotę, poznali Tybet
od drugiej strony, poprzez korzystanie z lokalnych środków transportu jako “tubylcy” mieli możliwość poznać ciekawych ludzi i zobaczyć
więcej niż zwykły zagraniczny turysta z odpowiednim zezwoleniem od władz chińskich. Zdjęcia z Chin, szczególnie z Tybetu i z południowej części były niesamowite, tyle pięknych rzeczy do zobaczenia jest na tym świecie. Na żywo …
Na trzeci i ostatni dzień imprezy poszedłem na krótko, miałem inne obowiązki tego dnia. Pominąłem w sowiej wizycie koncert, wręczenie kolosów i losowanie nagród dla widzów. Skupiłem się na części prezentacyjnej. Był to dzień “Gór i kolosów”, a dla mnie “dzień Gór”.
Oglądnąłem film o Piotrze Morawskim, o którym opowiadała jego żona Olga Morawska. Polski wybitny himalaista zginął tragicznie w wieku 32 lat podczas wspinaczki w Himalajach. Tym co bardziej potęgowało smutek były słowa bohatera filmu, gdy wspominał, że czasami budząc się miał uczucie jakby go już nie było. Jakby umarł.
Po następnej prezentacji dotyczącej eksploracji jaskiń wyszedłem i udałem się do Sopotu, tak więc informacje o tym kto zdobył kolosy za rok 2009 sprawdziłem w Internecie. O tutaj - http://www.kolosy.pl/
Kolosy część 1
Posted on | March 13, 2010 | No Comments
Kolejny dzień minął. Kolejna doba już nie powróci. Kłopoty były i są, jakoś przyczepiły się do mnie. Ostatnio uznałem, że z marazmu, ogólnej niemocy może wyrwać mnie jakiś sukces. Coś co udowodni mi ile jestem wart. Da energetycznego kopa. Nie czekam na niego, walczę o niego ale czasami przez chwilę człowiek czuje bezradność. Zastanawiające jest, jak długo jeszcze będę w stanie otrząsnąć się i po chwili być znów
w gotowości ?
Wracając do tematu postu.
W Gdyni rozpoczęły się Kolosy 2009 -XII Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów. Impreza trwa od piątku 12 marca do niedzieli 14 marca. Spędziłem tam prawie 4 h – od6.30 do 10.30 pm. Na ogromnym ekranie wyświetlano filmy i prezentacje żeglarzy
i podróżników. Na początek trafiłem na relację z rejsu dookoła świata Nataszy Caban. Wyświetlając film z podróży, jednocześnie komentowała swoją wyprawę. Całość się przedłużyła, ponieważ do każdego zdjęcia potrafiła dopowiedzieć kilkanaście zdań o tym co ono przedstawiało i jakie wspomnienia z nim posiada. Skomentowała to pod koniec, w momencie sygnałów o przekroczeniu znacznie czasu przemowy,że przez 28 miesięcy gadała sama ze sobą to teraz musi się wyżyć ponieważ ma mikrofon
28 miesięcy, ponad 26 tys mil morskich tj. > 48 tysięcy kilometrów.
Tutaj link do trasy rejsu na autorskiej stronie http://www.nataszacaban.com/Mapa_satelitarna.html
Polecam przeczytanie o samej podróżniczce i zastanowienie się nad tym cytatem z jej opisu:
“Moje osobiste doświadczenia potwierdzają, iż rację ma Paulo Coelho mówiąc, że świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować aby spełnić swoje marzenia; którzy starają się robić to jak najlepiej, pamiętając, że pierwszym krokiem do uśmiercenia naszych marzeń jest Brak Czasu, drugim jest Pewność i wreszcie, trzecim krokiem jest Spokój.”
Niesamowita determinacja, i pasja i cel, o którym zaraz więcej napiszę.
Jeżeli chodzi o determinację i niezłomność to gdy oglądałem jej twarz o różnych porach dnia i nocy, kiedy niewyspana komentowała do kamery co się popsuło, lub relacjonowała dzień – to patrząc na zamykające się oczy, twarz mówiącą- umrę bez snu, to z mojej strony wielki podziw za ten wyczyn.
Opowiadała niezwykle ciekawie o perypetiach, o ludzkiej życzliwości jaką spotkała na swojej drodze przez morski świat. O pomocy którą dostawała bezinteresownie od ludzi, którzy widzieli ją pierwszy raz w życiu. Postawiła sobie za zadanie również promowanie Polski, wywiązała się z tego poprzez lekcje wychowawcze w szkołach, pogadanki z dziećmi, rozdawanie drobnych gadżetów np. pocztówki z Polski.
Jej jacht to”Tonasza Polska Ustka”, około 10 metrowy, bez lodówki, prysznica i toalety. Bez wygód iluś- gwiazdkowych. Ale za to wsparty pasją, uporem i gotowością do podjęcia wyzwania.
Wspomniałem o jej celu, lub raczej celach. To czym mi zaimponowała to, że poprzez nawiązanie współpracy z Fundacja “Mimo Wszystko” zrealizowała dwie akcje charytatywne oraz zaprosiła podopiecznych fundacji na pokład swojego jachtu. Wspominając to podczas prelekcji powiedziała, że dobrze jest mieć swoje marzenia i je spełniać ale spełniać marzenia osób, które nie mogą ich zrealizować to jeszcze piękniejsze uczucie. Brawo za taką postawę
Jednym z następnych pokazów, nawiązujący do idei Nataszy Caban był film “Zobaczyć morze”.
Bohaterami są niewidomi ludzie, którzy pierwszy albo drugi raz są na morzu na pokładzie “Zawiszy Czarnego” (herbu Sulima
).
Najwspanialszym dla tych ludzi przeżyciem na statku była możliwość sterowania. Fakt, że kierują dużą jednostką pływającą i oni decydują jak płynąć był dla nich niesamowitym przeżyciem. Kolejny raz pogratulować idei i jej zrealizowanie. Oni się uśmiechali i cieszyli z rejsu. Choć jak to pewien marynarz powiedział, niektórzy mogą nie wrócić na ponowny rejs (ten był 2), to jednak wspomnienia im zostaną na bardzo długo.
Ciekawa przygoda spotkała Piotra Opaciana podczas jego podróży kajakiem wzdłuż wybrzeży Patagonii (Chile). Pewnego dnia, spotkał stado uchatek, które zatrzymały się przed nim w niedużej odległości i zaczęły wyskakiwać nad poziom morza. Kiedy jedna grupa skończyła to następna podpłynęła i powtórzyła akrobacje. Uchatki są nie tylko doskonałymi pływakami ale również całkiem nieźle się wspinają jak na foki
chciałbym zobaczyć taki pokaz, nie wyreżyserowany przez człowieka, gdzieś na morzu w całkowitym odosobnieniu. I później móc się podzielić wrażeniami
z innymi
Średnio ciekawy był filmik z podróży rowerowej Idy i Marka Klonowskich wraz z 1,5 rocznym synkiem. Zresztą, gdyby nie on to uzasadnione byłoby stwierdzenie, że filmik był dość nudny i za długi. Oglądanie dziecka i jego przygód, postawy w czasie wycieczki było walorem filmu.
Zainteresował mnie cel podróży Michała Kochańczyka, Justyny Naumowicz i Izabeli Stachowicz. Na granicy Wenezueli i Gujany istnieją tepuje; płaskowyże, które są ośrodkiem występowania wielkiej ilości endemitów – i z fauny i z flory. Płaskowyże te są niedostępne dla cudzoziemców, niektóre (te, na które pozwolono wejść bohaterom -3) w ogóle były nie spenetrowane nawet przez okolicznych Indian. Zapisałem sobie, aby więcej o tych tepujach poczytać.
Dziś kolejna wycieczka a jutro relacja


